Nie., 27-05-2012 | Imieniny: Augustyna, Juliana, Jana
 
             
Magazyn
Aktualny numerArchiwum numerówWymagania technicznePrenumerataRada Programowa
 
Ostatni numer


 
MEDIA PLAN 2012
Plan wydań na 2012 r.
 
Reklama
Reklama w magazynieReklama na portalu
 
Artykuły przeglądowe
FelietonyGospodarka wodno-ściekowaGospodarka wodnaHistoriaIT w przedsiębiorstwach wod-kanKatalog pompKomunikacja z rynkiemMonitoring sieciNowoczesne zakładyOdpadyPodsumowanie rokuPrawo i finanseSieci wodociągoweSieci wodociągowo-kanalizacyjneSystemy IT a przedsiębiorstwoŚciekiUzdatnianie wódWywiadyWywiadyZ życia branży
 
Felietony
Czas na zmiany


Tagi: wod-kan Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie Paweł Chudziński Aquanet S.A.

Nie jestem pewien, czy przypadkiem nie jest to cytat ze sloganu wyborczego którejś z partii politycznych, ale ponieważ tu pasuje, pozwoliłem sobie go użyć. Piszę ten tekst jako wynik moich odczuć po kongresie Izby Gospodarczej "Wodociągi Polskie". I tego wszystkiego, co działo się przed kongresem.



     Nie jestem moralizatorem ani kreatorem jakichś specjalnie spektakularnych, nowych rozwiązań. Niemniej jednak odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu Izba goni swój własny ogon i odbija się o bandy. O co tak właściwie mi chodzi?
    Izba Gospodarcza "Wodociągi Polskie" to jedyna ogólnokrajowa organizacja skupiająca firmy wodociągowe. Jest instytucją z wieloletnim doświadczeniem, ale równocześnie ma problemy z zauważaniem zmian zachodzących w otaczającym świecie. Izba to dobrowolne stowarzyszenie firm wodociągowych z pełnym równouprawnieniem – każda firma ma jeden głos. Teoretycznie jest to esencja demokracji, ale tylko teoretycznie. Jak bowiem podejść do problemu reprezentacji, gdy taki sam głos ma firma z Warszawy, obsługująca przeszło milion klientów, jak i spółka z niewielkiego miasteczka, obsługująca tysiąc osób? Tysiąc firm z małych miast zawsze przegłosuje jedną firmę z Warszawy, ale czy o to naprawdę chodzi? Myślę, że do problemu reprezentatywności należy podejść na nowo, bez strachu przed nieznanym. To będzie na pewno test dojrzałości z patrzenia w przyszłość i z odpowiedzialności za całą branżę. Mam wrażenie, że to już właściwie ostatni dzwonek na zmiany, by Izba w dalszym ciągu mogła być jedyną organizacją ogólnopolską i to z liczącym się głosem.
    Zmiany mogą być generowane z dwóch kierunków: od środka branży, bądź też z jej otoczenia. Znacznie lepiej jest moim zdaniem, gdy zmiany zainicjuje branża, niż jeśli zostaną jej narzucone. Na początku warto zacząć od dyskusji o tym, co ma być zmienione, tyle że nie z perspektywy kierownika brygady wodociągowej w małym mieście. Konieczne jest porównanie naszych firm z firmami europejskimi – tymi, o których coś wiemy. Starajmy się zaprosić do dyskusji naszych wszystkich (nie lubię tego słowa, ale chyba tu jest najlepsze) interesariuszy. Nie ograniczajmy rozmów do naszego podwórka.
    Kolejnym ważnym punktem dyskusji (odbywającej się niestety tylko w korytarzach) jest konieczność powołania regulatora cen wody. Zwraca na to uwagę choćby ostatni raport Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, że dalsze utrzymywanie sytuacji, w której gmina jest równocześnie koncesjodawcą, właścicielem firmy oraz regulatorem, jest nie do zaakceptowania. Nie jest rzeczą nową, że wiele przedsiębiorstw, a właściwie ich przedstawicieli, sprzeciwia się wprowadzaniu regulacji, ponieważ ograniczać to będzie zapewne różne procedery uprawiane przez zarządców gmin i firm wodociągowych, lecz niemających wiele wspólnego z efektywnym zarządzaniem oraz z ochroną klientów i de facto również właścicieli. Rzecz oczywista, że nie da się stworzyć regulatora dla około tysiąca firm wodociągowych. W związku z tym należy skupić się nad mniejszą ilością tychże spółek. Na początku na przykład – tylko na firmach funkcjonujących w miastach, gdzie siedzibę ma wojewoda i marszałek województwa. Jest to o tyle istotne, że właśnie w tychże przedsiębiorstwach, według moich szacunków, wydawana jest na inwestycje przeszło połowa wydatków całej branży wodociągowej. Dlatego też z jednej strony firmy te winny być szczególnie chronione, z drugiej zaś poddawane kontroli organu, który będzie posiadał do tego kompetencje. Dzisiaj takich kompetencji w Polsce nie ma.
    Kolejnym krokiem może być objęcie kolejnych obszarów regulacją, co winno prowadzić do zmian w strukturze właścicielskiej firm wodociągowych. Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.

Autor: Paweł Chudziński, prezes Aquanet S.A.





wykopblipfacebooktwitter





Konferencje
III Konferencja Naukowo-Techniczna „Awarie. Remonty. Monitoring sieci wod-kan"Archiwum konferencji z 2011 rokuArchiwum konferencji z 2010 rokuArchiwum konferencji z 2009 rokuArchiwum konferencji z 2008 roku
 
Galerie
Sympozja i konferencje Z życia branży
 
Z życia branży
AktualnościArchiwum 2009Archiwum 2010Archiwum 2011
 
Do pobrania
III Konferencja Naukowo-Techniczna „Awarie. Remonty. Monitoring sieci wod-kan"II Konferencja Naukowo-Techniczna „Awarie, zagrożenia - systemy kontroli i monitoringu wod-kan"IV Sympozjum Naukowo-Techniczne WOD-KAN-EKO 2011
 
Losowe tagi
Plany Bezpieczeństwa Zdrowotnego Wody (WSP)  Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej  Międzynarodowa Konferencja Naukowo – Techniczna  Karol Jacewicz  Małgorzata Skucha  Aneta Dybała  Dystrybucja wody  Aquanet S.A.  Grudziądz  Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych